Tego roku, juz po raz trzeci z rzedu, za cel naszych wakacyjnych wojazy wybralismy Ameryke. Po odwiedzeniu Kanady i Wschodniego Wybrzeza USA przyszla pora na '' podboj'' slonecznej Californii. Dzis smialo moge powiedziec, ze byly to ''wakacje zycia''. A pierwszym miastem, ktore odwiedzamy na Zachodnim Wybrzezu jest San Francisco...
Panuje opinia ze San Francisco to najpiekniejsze miasto Ameryki. Trudno nie zgodzic sie z tym stwierdzeniem. Miejsce jest rzeczywiscie przepiekne, klimatyczne, wszystko tu jest inne, niezwykle. Strome wzgorza i ulice, po ktorych mkna drewniane tramwaje linowe, kameralne uliczki, kolorowe dzielnice, wiktorianska architektura i domy w stylu Painted Ladies. ( Te najbardziej znane i najczesciej fotografowane znajduja sie przy Alamo Square, ale o tym w kolejnej relacji:)...


Wizytowka miasta i miejscem, ktore podczas naszego kilkudniowego pobytu odwiedzamy najczesciej jest wybudowany w latach 30-tych most Golden Gate, czyli Zlote Wrota. Gigantyczne, wspaniale dzielo inzynierow. Most laczy miasto z polozonym na polnoc Marin County...
Jak juz wczesniej wspomnialam jednym z symboli SF sa tramwaje linowe. Oczywiscie, ze decydujemy sie na przejazdzke tym pojazdem. Taka wycieczka to nie tylko duza frajda i swietna zabawa to rowniez najprostszy sposob na zwiedzenie srodmiescia, zwlaszcza, ze tempo pojazdu pozwala na dokladne ogladanie poszczegolnych ulic...
W SF odwiedzamy rowniez dzielnice Russian Hill. Miesci sie tu Lombard Street czyli najbardziej ''poskrecana'' ulica swiata. Ta ulica to nie tylko atrakcja turystyczna, jest to normalnie uzytkowana przez auta droga, chociaz jazda po tak kretej jezdni jest niewatpliwie nie lada wyzwaniem dla kierowcow:)...
Ze szczytu ulicy rozciaga sie przepiekny widok na panorame miasta...
W miescie dwiedzamy rowniez polozony w pln- wsch czesci SF, dawny budynek portu dla promow czyli Ferry Building. Jego imponujaca sylweta robi wrazenie, a wieza zegarowa widoczna jest z wielu punktow miasta. Obecnie znajduja sie tu biura i sklepy. Ferry Building jest polozone nieopodal Alei Palmowej- bardzo przyjemnego punktu na mapie San Francisco...

Posilki jadamy w Lori's Diner. To typowo amerykanska, urzadzona w stylu lat 50-tych i otwarta przez okragla dobe restauracja. Bardzo sie ciesze sie, ze tam trafilismy bo podobne miejsca widzialam dotad jedynie w amerykanskich filmach...
W miesie mieszkamy w samym centrum, w bardzdo przytulnym hotelu Vintage Court...
Budynek miesci sie doslownie o rzut beretem od gkolorowej i gwarnej Chinatown, ktora jest najwieksza chinska dzielnica posrod wszystkich amerykanskich miast. Ruszamy wiec na spacer po tym egzotycznym i barwnym jak sen miejscu. Dzielnica tetni zyciem, dziesiatki straganow, sklepow i restauracji, masa turystow no i oczywiscie imigrantow dla ktorych Chinatown stala sie domem i namiastka ojczyzny...
Do kontynuacji relacji z San Francisco wkrotce powroce, a dzis, skoro juz jestesmy w amerykanskich klimatach, zapraszam Was jeszcze na moje pierwsze spotkanie z Nowym Jorkiem
tutaj.